Instytucja Sztuki

Miejska Galeria Arsenał
28.10.-6.11.2016

Wojciech Hoffman

Centrum Sztuki Współczesnej
przy Starym Rynku w Poznaniu 2010


Od roku 2010 Wojciech Hoffmann prowadzi autorski projekt pod nazwą Centrum Sztuki Współczesnej przy Starym Rynku w Poznaniu. Pomimo wymienionej w tytule lokalizacji na próżno można szukać tego dzieła na poznańskiej starówce. Na co dzień jest ono bowiem prezentowane w Skansenie Miniatur w Pobiedziskach. Jak mówi sam artysta: Miasto Poznań nie posiada Centrum Sztuki Współczesnej, jednak wiele lat temu takie Centrum wybudowałem 25 km od Poznaniu w Pobiedziskach w Skansenie Miniatur obok modelu starówki poznańskiego Starego Miasta. CSW swoją bogatą ofertę wystawienniczo-edukacyjną koncentruje na prezentacji i promocji polskiej i międzynarodowej sztuki współczesnej. W malutkich wnętrzach siedziby od 2010 roku organizowane są pełnowartościowe wystawy sztuki, oglądane przez dużą liczbę widzów! Budynek jedynego w Wielkopolsce Centrum Sztuki Współczesnej przypomina model nowoczesnego wieżowca o szklanej fasadzie w skali 1:20 – w rzeczywistym wymiarze liczy sobie dwa i pół metra wysokości. Dotychczas w CSW w Pobiedziskach zorganizowano 13 wystaw, rezydencje i jeden wyjazd budynku instytucji. W ramach stypendium chcę wyruszyć z budynkiem miniaturowego Centrum Sztuki w tour po polskich Centrach Sztuki, prezentując wystawę, dorobek instytucji i inicjując dyskusje o gigantomanii w polskiej architekturze i o rozbuchanej instytucjonalności.

Dyrekcja CSW:
Dyrektor: dr Wojciech A. Hoffmann
Dyrektorka programowa: Joanna Tekla Woźniak
Kuratorka: Ewa Mrozikiewicz
Adres:
Centrum Sztuki Współczesnej
przy Starym Rynku w Poznaniu
w Skansenie Miniatur w Pobiedziskach
ul. Fabryczna 100, 62-010 Pobiedziska Letnisko

Anna Skupińska

Wenecja
2013



Cykl prac artystki stanowi zapis rozmów z mieszkańcami Wenecji, ale nie tej włoskiej, tylko polskiej – umiejscowionej w gminie Żnin. Praca Anny Skupińskiej została pomyślana jako ilustracja do przewodnika po tej miejscowości. Stanowi ona także pierwszy krok do opracowania kolejnych rozdziałów opowieści o innych podobnych lokalizacjach, takich jak polski Paryż, Rzym, Włochy, Szwecja, Ameryka. Osią projektu są dialogi prowadzone przez artystkę z mieszkańcami miasta o nazwie zbieżnej ze znanym włoskim ośrodkiem historii i kultury. Rozmowy z napotkanymi w polskiej Wenecji osobami stanowią komentarz do przedstawionego w pracach graficznych krajobrazu. Te niezobowiązujące konwersacje wprowadzają życie w obręb artystycznych przedstawień. Wchodzą z nimi w interakcję i budują poznawcze napięcie – są niczym drugie dno pozornie neutralnych linorytów.
Istotnym aspektem zaprezentowanych prac jest sposób ich wykonania. Wycinanie matrycy za pomocą jednostajnych linii o natężeniu 3 mm miało być mrugnięciem oka do postępującej cyfryzacji. Jak mówi sama artystka: Linoryty zbliżają się moim zdaniem do druku cyfrowego – nie udając go jednocześnie. Chciałam podkreślić znaczenie pracy wykonanej w sposób odręczny oraz udowodnić sobie, że technika druku wypukłego może być nadal bardzo aktualna.

Damian Reniszyn

Limited Edition
2016




(…) Performerskie wcielenie Reniszyna stoi przede wszystkim w centrum jego ostatnich realizacji, w których zaczął flirtować z nowymi technologiami. Cykl Limited Edition (2015) składa się z szeregu prac stworzonych przy użyciu skanowania i druku 3D. By mógł powstać np. rzeźbiarski mini-autoportret artysty, odzianego w specjalnie zaprojektowany strój performera (Limited Reniszyn, 2015), jego sylwetka została najpierw zeskanowana, a następnie przetworzona w zbiór danych. Wykorzystano je do przygotowania wspomnianej kilkucentymetrowej figurki, a także plików, które posłużyły do stworzenia generowanych komputerowo, cyfrowych obrazów z podobizną twórcy. W Autoportrecie I czy Autoportrecie II dochodzi do całkowitego spłaszczenia wizerunku jego ciała, które zostaje rozczłonkowane, rozbite na fragmenty i wciśnięte w czarne tło. Kształty i kontury twarzy, rąk, nóg czy korpusu stają się zdeformowane, co przeczy idei (auto)portretu, mającego zachować pamięć o wyglądzie danej osoby. Obrazy te na pierwszy rzut oka zdają się być bliskie pracom Aliny Szapocznikow, składającym się na Zielnik (1972) – cykl odlewów sylwetki Piotra, syna rzeźbiarki. Poliestrowe odciski, mimo sprasowania, zachowywały jednak reliefowe jakości, których u Reniszyna brak z racji zastosowanego przez niego medium. W autoportretach artysty próżno szukać również obecnej u Szapocznikow biologicznej metafory: zamiast unifikować się z naturą, odwołał się on do aspektu płynnego przechodzenia między fizyczną realnością a wirtualnością przestrzeni cyfrowej.
Natalia Cieślak

Dorota Koziara

12 Angeli
1999




Na projekt zatytułowany 12 Angeli autorstwa Doroty Koziary składają się ekspresyjne obiekty. Są to obiekty o nietypowej i zaskakującej formie. Ich funkcjonalność ustępuje miejsca estetycznej stylizacji. Pozostają one jednak nadal obiektem konwencjonalnie kojarzonym z meblem – krzesłem. Widoczne w nich napięcie pomiędzy przedmiotem użytkowym, a dziełem sztuki doskonale demaskuje konwencjonalny charakter takich pojęć jak obiekt artystyczny i projektowanie użytkowe. Autorka w projekcie tym wydaje się tym samym stawiać podstawowe pytanie o status obiektu artystycznego, który wykracza poza językowe kategorie opisu. Cykl 12 Angeli składa się z siedmiu wiklinowych rzeźb o wysokości niecałych trzech metrów. Potwierdzeniem zawartego w realizacji Koziary dualizmu twórczych kategorii, do których nawiązują opisywane, może być fakt, że zyskały one uznanie zarówno jury konkursów na rzeźbę, jak również designu.

Aleksandra Winnicka

Bez tytułu
2007


Artystka w swojej pracy powiela obraz samej siebie w formie ręcznie wytwarzanych laleczek. Poprzez powielenie własnego obrazu wydaje się ona celowo rozpraszać uwagę widza od jednolitej wizji własnej osoby – przybiera wiele postaci na raz. Sugeruje także, że żadna instytucja sztuki nie jest odpowiednia, aby odkryć jej prawdziwe oblicze. W tłumie figurek, z których wszystkie powtarzają jej wizerunek, żadna z nich nie jest obrazem idealnym. Symboliczne zamknięcie tłumu własnego ja w szklanym akwarium jest jednoczesną próbą ujarzmienia własnego obrazu oraz zabiegiem skutkującym wytworzeniem dystansu pomiędzy dziełem i odbiorcą. Sposób prezentacji wpływa na odbiór dzieła, bowiem zamknięcie klonów artystki za szybą więzi obiekt artystyczny w kontekście jego prezentacji i stawia opór oceniającemu spojrzeniu odbiorcy.

Mirosław Kaczmarek

shoot/get treasure/repeat
1997


Tytuł pracy został zaczerpnięty z dramatu Marka Ravenhilla, a inspiracją do powstania pracy była internetowa akcja zatytułowana Jestem chrześcijaninem, w której pozowały osoby trzymające broń palną. Jej celem była manifestacja poparcia dla regulacji prawnych mających na celu ułatwienie dostępu do broni palnej. Argumentem używanym przez osoby popierające tę akcję było hasło zgodnie, z którym chrześcijanie są prześladowani na świecie. Jak mówi Andrzej Turczyn – inicjator akcji – Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Sam Mirosław Kaczmarek stwierdził, że praca ta stanowi wyraz dualizmu pomiędzy wciąż wszechobecną tęsknotą za epickimi narracjami, na miarę wielkich poematów oraz postępującym upraszczaniem świata wynikającym z postępu technologii. Bezpośrednie zetknięcie z konfesjonałem do którego przywiązany został pistolet otwiera jednak również inne znaczenia odnoszące się do światopoglądowych dualizmów. W kontekście problemów rozważanych na wystawie Instytucja sztuki obiekt można interpretować jako metaforę spowiedzi artysty, którego postawa nie odpowiada społecznym oczekiwaniom. Nieprzystawalność bycia artystą do oczekiwań otoczenia skazuje twórcę na wykluczenie, a niekiedy może popychać do rozwiązań ostatecznych… Z drugiej strony wypowiedź zawarta w dziele sztuki o indywidualnym charakterze nie przystaje ani do porządku religii, ani do porządku przemocy.